Alpy
C. Marek
Czy pamiętasz nad Alp śniegiem
Roszwieszone Włoch błękity?
Nad jeziora włoskim brzegiem
Czy pamiętasz Alp granity?
Tam -- z daleka -- w Niebo -- przodem
Pną się ostrza kryte lodem,
A tu bliżej, a tu niżej
Po za wzgórzem, spływa wzgórze,
Z winnic kapie bluszcz i róże!
Jednym rajem gör podnóże!
W wieczór, zrana -- zwierciadlana
Fala pije niebios smug!
Na wód dole -- na skał czole --
Jedna piękność -- jeden Bóg!
Widzę jeszcze, widzę ciebie!
Z harfą stoisz na mej łdzi,
Gwiazd już kilka drży na Niebie,
Z nad Alp szczytu księżyc wchodzi!
Widzę jeszcze, widz&egono ciebie;
Na twych strunach twoje dłonie,
Iskra natchnień skrzy ci z lica,
Światłokręgiem twoje skronie
Rozanielił blask księżyca!
W fal przeźrocza, w sieć z promieni
Zewsząd postać twa ujęta,
Na błeogon; kitnem tle przestrzeni
Całaś srebrna -- wniebowzięta!
Nabijaną światłem drogą
Łódka moja zwolna płynie;
Jakże lubo, jakże błogo
Na szafirów tych głębinie!
Za jeziora przeżroczami
Majaczeją wzgórza, ska&lstroly,
I ty ze mną i my sami --
I tak piękny świat ten cały!
Nabijaną światlłem drogą
Coraz dalej łód;ź ma płynie;
O! Anieli czuć nie mogą
Co ja czuję w tej godzinie!
Takem silny, takem dumny,
Siostro moja! mnie sjię zdaje
Że w tej chwili -- ze snu trumny
Nasza Święta gdzieś już wstaje!
Co raz dalej twarz miesi&agonoca
Nas prowadzi smugiem fal,
Płyńmy, płyńmy tak bez końca
W ciszę -- w jasność -- w błękit -- w dal!
Wód źwierciadła, gór widziad&lstorka
Ziemia, niebo, jeden kraj!
Rzeczywistoś&cadute się pomału
W świat przemienia ideału,
W sen ze srebra i kryształu:
Daj mi teraz marzyć -- daj!