Ranek i wieczór

César Antonovich Cui

Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych

A na zachodzie księżyc blade lice mroczy,

Róża za słońcem pączki rozwinione toczy,

Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku.

Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku;

Ona muskając sploty swych złotych warkoczy:

"Czemu - rzekła - tak rano smutne macie oczy,

I miesiąc, i fijołek, i ty, mój kochanku?"

W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem;

Wraca księżyc, twarz jego pełna i rumiana,

Fijołek podniósł listki otrzeźwione mrokiem.

Znowu stanęła w oknie moja, ukochana,

W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszym okien

Znowu u nóg jej klęczę - tak smutny jak z rana.