Zaloty

Karol Maciej Szymanowski

A gdy w dom mój niosąc wdzięk

Czarnych źrenic ciskasz razy

palm dalekich widzac mary

Zrąk twych biorę kwiatów pęk.

Te storczyki pełne rosy

rwałaś zemną w kniej pustkowiu.

Spocznij! złóź na mem wezgłowiu

swoje czarne bujne włosy.

Wej dź! w mym domu roztocz wdzięk,

niech tam kwitnie leśne kwiecie,

usta nasze płoną przecie!

Daj mi, daj mi kwiatów pęk!