On zginął
O. Kolberg
Ogrody wonią, błyszczy kalina,
wszędzie wesele, smutnaż Alina.
Wszędzie wesele, skowronek nuci,
biedne się dziewczę smuci.
Smuci się, płacze w życia poranku,
bo nie masz wieści o Janku.
Próżno się dróżki społem weselą,
Alina sama ponad kądzielą.
Próżno ochocza dudni kapela,
Alina nie zna wesela
i modre, tęschne, spłakane oczy
po błoniu, po drodze toczy.
O, bo choć młoda, cierpi już wiele,
dlatego pierwsza w wiejskim kościele,
z ściśnionym sercem, z wewnętrzną troską
modli się przed Matką Boską
i serce kąpie we łzach bez ustanku,
bo smutne wieści o Janku.
Biedna Alino, o, nie dla ciebie
słońce swe blaski rozsiewa po niebie,
rozmaryn, ruta listki rozwiną,
o, nie dla ciebie, Alino,
łąka się stroi w świetne kobierce,
piosenka kołysze serce.
Dla ciebie było szczęście u Janka,
połącz swą duszę z duszą kochanka,
Matka cię Boska przyjmie, zrozumie,
da, czego świat nie umie,
a nad mogiłą zapłaczą drzewa,
na nich kukułka zaśpiewa,
na nich kukułka wam śpiewa.