Mały więzień
S. Laks
Oj chwyciłbym ja skrzypki,
I grał Ci Panie Boże,
Choć zmarznięte ręce moje
I daleko mam do Ciebie.
Oj trzymałbym ja skrzypki,
I dalej grał Panie Boże,
Z tej wysokiej pryczy
może prędzej byś usłyszał.
A choćbym wszystkie struny zdarł,
To ja bym, Panie Boże,
Po slomkowych promykach
pociągął smykiem i grał!
Padł na twarde posłanie,
Przez sen wołał o skrzypki,
O nowe struny...
Ale on grać na skrzypkach wcale nie umiał,
Tylko że tak właśnie rozumiał Tęsknienie.