Morel

Stanisław Moniuszko

Morel podajesz mi z drzewa,

Drzewko udatne i giętkie

Zielona szata odziewa;

Majążli rajskie ogrody

Drzewko tak pięknej urody?

Ach! to jej kibić, ach! to jej kibić,

Ach! to jej kibić.

Morel ten dojrzał dziś z rana,

A jak na jasnym gór śniegu

Różowa barwa rozlana,

Barwa zachodnich promieni,

Tak się ten morel rumieni.

Ach! to jej lica, ach! to jej lica,

Ach! to jej lica.

Patrz! co świeżości i woni,

Jak aksamitny w dotknięciu;

Słodko go pieścić na dłoni,

Słodziej przytulić do twarzy,

Gdy ją myśl o niej rozżarzy.

Ach! to jej rączki, ach! to jej rączki,

Ach! to jej rączki!

Patrz! ile krasy wzrok mami,

To na nim rosy perełka:

Chciwie ją zbieram ustami,

W przód nim ją promyk wypije,

W przód nim ją powiew odbije.

Ach! to jej łezka, ach! to jej łezka,

Ach! to jej łezka!