Powrót taty

Stanisław Moniuszko

"Pójdzcie, o dziatki, pójdzcie wszystkie razem

Za miasto, pod słup na wzgórek,

Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,

Pobożnie zmówcie paciorek,

Tato nie wraca; ranki i wieczory

We łzach go czekam i trwodze;

Rozlały rzeki, pełne zwierza bory

I pełno zbójców na drodze."

Słysząc to dziatki biegną wszystkie razem,

Za miasto, pod słup na wzgórek,

Tam przed cudownym klękają obrazem

I zaczynają paciorek.

Całują ziemie, potem: "W imię Ojca,

Syna i Ducha Świętego,

Bądz pochwalona, przenajświętsza Trójca,

Teraz i czasu wszelkiego."

Potem: Ojcze nasz i Zdrowaś, i Wierzę,

Dziesięcioro, i koronki,

A kiedy całe zmówili pacierze,

Wyjmą książeczkę z kieszonki.

I litaniją do Najświętszej Matki

Starszy brat śpiewa, a z bratem

"Najświętsza Matko - przyśpiewują dziatki -

Zmiłuj się, zmiłuj nad tatem!"

Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą

I wóz znajomy na przedzie;

Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:

"Tato, ach tato nasz jedzie!"

Obaczył kupiec, łzy radośnie leje,

Z wozu na ziemie wylata;

"Ha, jak się macie, co się u was dzieje?

Czyście tęskniły do tata?

Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?

A ot rodzynki w koszyku".

Ten sobie mówi, a ten sobie mówi,

Pełno radości i krzyku.

"Ruszajcie - kupiec na sługi zawoła -

Ja z dziećmi pójdę ku miastu".

Idzie...aż zbójcy obskoczą dokoła,

A zbójców było dwunastu.

Brody ich długie, kręcone wąsiska,

Wzrok dziki, suknia plugawa;

Noże za pasem, miecz u boku błyska,

W ręku ogromna buława.

Krzyczały dziatki, do ojca przypadły,

Tulą się pod płaszcz na łonie;

Truchleją sługi, struchlał pan wybladły,

Drżące ku zbójcom wzniósł dłonie.

"Ach bierzcie wozy, ach bierzcie dostatek,

Tylko puszczajcie nas zdrowo,

Nie róbcie małych sierotami dziatek

I młodej małżonki wdową".

Nie słucha zgraja, ten już wóz wyprzęga,

Zabiera konia, a drugi

"PIeniędzy!" krzyczy i buławą sięga,

Ów z mieczem wpada na sługi.

Wtem "Stójcie, stójcie!" - krzyknie stary zbójca,

I spędza bandę precz z drogi,

A wypuściwszy i dzieci, i ojca,

"Idźcie - rzekł - dalej bez trwogi".

Kupiec dziękuje, a zbójca odpowie:

"Nie dziękuj, wyznam ci szczerze,

Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,

Gdyby nie dziatek pacierze.

Dziatki sprawiły, że uchodzisz cało,

darzę cię życię i zdrowiem;

Im więc podziękuj za to, co się stało,

A jak się stało, opowiem.

Z dawna już słysząc o przyjeździe kupca,

I ja, i moje kamraty,

Tutaj za miastem, przy wzgórku u słupce

Zasiadaliśmy na czaty.

Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty,

Modlą się dziatki do Boga;

Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,

A potem litość i trwoga.

Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,

Buława upadła z ręki;

Ach! ja mam żonę, i u mojej żony

Jest synek taki maleńki.

Kupcze, jedź w miasto, ja do lasu muszę;

Wy dziatki, na ten pagórek

Biegajcie sobie, i za moją duszę

Zmówcie też czasem paciórek".