Z téjże kantaty
Stanisław Moniuszko
Po nocnéj rosie,
Płyń dźwięczny głosie,
Niech się twe echo rozszerzy,
Gdzie nasza chatka,
Gdzie stara matka
Krząta się koło wieczerzy.
Jutro dzień święta;
Niwa nie z żęta
Niechaj przez jutro dojrzewa,
Niech wiatr swawolny,
I konik polny,
Niechaj skowronek tu śpiewa.
Blizko już blizko
Chatnie ognisko
Znużone serce weseli;
Tam pracowita
Matka mnie spyta:
„Wieleście w polu nażęli?”
„Matko, jam młoda,
Sił moich szkoda,
Słońce mi spiekło oblicze!
Źle szła robota,
Przeszkadza słota
I moje dumki dziewicze.”