Piérwiosnek

C. Loewe

Z niebieskich najrańszą piosnek

Ledwie zadzwonił skowronek,

Najrańszy kwiatek piérwiosnek

Błysnął ze zlotych obsłanek.

Zawcześnie, kwiatku, zawcześnie,

Jeszcze połnoc mrozem dmucha,

Z gór białe nie zeszły pleśnie,

Dąbrowa jeszcze nie sucha.

Przymruż złociste światełka,

Ukryj się pod matki rąbek;

Nim cię zgubi srzonu ząbek,

Lub chłodnéj rosy perełka.

Dni nasze jak dni motylka,

Życiem wschód, śmiercią południe;

Lepsza w kwietniu jedna chwilka,

Jak wjesieni całegrudnie.

Czy dla bogów szukasz datku,

Czy dla druha lub kochanki,

Upleć wianek z mego kwiatku,

Wianek to będzie nad wianki.

W podłéj trawce, w dzikim lasku

Urosłeś, o kwiatku luby!

Mało wzrostu, mało blasku,

Cóż ci daje tyle chluby?

Ni to kolory jutrzenki,

Ni zawoje tulipana,

Ni lilijowe sukienki,

Ni róży pierś malowana.

Uplatam ciebie do wianka;

Lecz skądże ufności tyle!

Przyjaciele i kochanka

Czy cię powitają mile?

Powitają przyjaciele

Mnie wiosny młodéj aniołka;

Przyjaźń ma blasku nie wiele,

Cienie lubi, Jak me ziółka.

Czym kochanki godzien rączek,

Powiédz niebieska Marylko!

Za piérwszy młodości pączek,

Zyskam piérwszą... ach! łzę tylko.