Odjazd
Poulenc, Francis
Rży koniczek mój bułany,
Puśćie, czas już czas!
Matko, ojcze mój kochany,
Żegnam, żegnam was.
Cóżby życie warte było,
Gdybym gnuśnie zgasł?
Dosyć, dosyć się marzyło,
Teraz nie ten czas.
Zdala słyszę trąb hałasy,
Dobosz w bęben grzmi,
Rzucam, rzucam słodkie czasy,
Błogosławcie mi!