Dobiega podróż mojego żywota

R. Twardowski

Dobiega podróż mojego żywota

Wśród burzliwego morza, w kruchej łodzi,

W port wspólny, kędy zdać sprawę się godzi

Ze zła i dobra, które duszą miota.

Wiem, że z fantazji zapalna ochota,

Co samowładcę i bóstwo mi rodzi

Z sztuki, do błędu jedynie przywodzi

I że nieszczęściem jest własna tęsknota.

Myśl o miłości, próżna i wesoła,

Czem będzie, gdy śmierć się podwójna zbliża?

Ta pewna, tamta snadź nieunikniona.

Pędzel ni dłuto nie ucisza zgoła

Duszy, co zwraca się jeno do krzyża,

Gdzie Miłość boska otwiera ramiona.