Na spokojnym, ciemnym morzu

M. Karłowicz

Na spokojnym, ciemnym morzu

chciałbym teraz lecieć w łodzi,

gdzie już żagli nie ma białych

ni szum statków nie dochodzi.

Cały ciężar ten z mych ramion,

co mię zgina i obali,

chciałbym rzucić w otchłań wodną

i na ciemnej leżeć fali.

Naokoło niech mi cicho,

niech mi sennie przestwór dźwięczy

i niech ciemne głębie w słońcu

kolorami grają tęczy.

Tam, tysiące mil od brzegu,

na bezdeni, pod jasnością,

patrząc w niebo nieruchome

niech upajam się nicością.