Ukrainiec

I. Komorowski

W dzikim stepie zawierucha

Po burzanach dmie

Na mogile płomień bucha

Trzaska obok mnie

Przy ognisku w burce stoję

szary śledzę dym

I wspomnienia chmurne moje

w świat wyprawiam z nim.

Ach! i w duszy często burza

Z gradem zwodnych mar

W piekło uczuć serce nurza

W mózgu nieci żar

Wtedy dumą rozegranem

okiem mierzę świat

A z aniołem i szatanem

idę brat za brat.

Lecz się kończy nocna czata

Rysuje się cień

I poranku mglista szata

Osłoniła dzień

Niechaj ogień zgasi rosa

Wiatr rozniesie dym

Myśl uderzy o niebiosa

orlem skrzydłem swym.