Latawica

S. Niewiadomski

W chacie duszno, w chacie nudno,

Twarda ława popod ścianą...

Spojrzyj, spojrzyj, chłopcze młody,

W szybę srebrem malowaną!

W szybce stoi snop promieni,

Od miesiączka, od księżyca,

A na białej smudze tańczy

Bosą stopą latawica.

Jasny warkocz rozpleciony,

Na nim wianek z rokiciny,

A we włosach, ponad czołem,

Migający ognik siny.

Latawica lnu nie sieje,

Lnu nie sieje, lnu nie przędzie,

Tylko w własnej chodzi bieli,

Jak po łące te łabędzie.

Pod tumanem przez dzień cały

Latawica w jarach leży,

Nocą tańczy, nocą śpiewa,

I rozkwita, jak kwiat świeży.

Na zroszonej tańczy trawie,

Wabi śmiechem i pustotą,

A nad głową w ręku trzyma

Brzękające z tęcz rzeszoto...

— Zapachniała ku mnie łąka,

Zapachniała świeżym sianem…

Pójdź, polecim ponad polem,

Chłodną rosą wysrebrzanem...

Za tą brzozą, za olszyną,

Powiem tobie, kto ja taka,

A za lasem, za zielonym

Dam ci złote piórko ptaka…

Za tą górą, za wysoką,

Zdejmę z nieba gwiazdy sine,

A za morzem, za szumiącem,

Wkoło ciebie się owinę...

Gdzie obrócę jasne oczy,

Z wiatrem wzniecisz, spłyniesz z wodą,

Kwiat się poi chłodną rosą,

Serce poi się swobodą...

Senna chmura w skrzydła bije,

Śnieży pióra do księżyca,

A na jasnej smudze tańczy

Bosą stopą Latawica.

— W chacie duszno, w chacie nudno,

Twarda ława popod ścianą...

— Spojrzyj, spojrzyj, chłopcze młody,

W szybkę srebrem malowaną!