Lny

S. Niewiadomski

Oj, matusiu, lny nam kwitną,

Jako niebo, tak błękitno!

Pielcież zagon wedle krzyża,

Bo się na mnie czas przybliża...

Hej!...

A łzami go polewajcie,

A na słonku suszyć dajcie...

Niech go ciepły wiatr przewiewa,

A skowronek niech ośpiewa...

Hej!...

A rwijcież go w nockę jasną,

Nim za borem zorze zgasną;

A rwijcież go poniewoli

Z naszej czarnej, chłopskiej roli...

Hej!...

A zwiążcież go powrósłami,

Jak mnie dziewczę rączętami...

— Próżno, darmo, bój się Boga!

Ja iść muszę, kędy droga,

Hej!...

Uprządźcież mi cienkie płótno,

Wybielcież je na wygonie...

— Mocny Boże! toć tam smutno,

Toć tam ciężko w cudzej stronie!

Hej!...

Uszyjcież mi koszulinę

W połudeńko, w progu chaty,

Nie żałujcież zgrzebnej szmaty!

Albo wrócę, albo zginę...

Hej!...

Jak dostanę w piersi kulę,

Jeśli taki wyrok boski,

Niech na sercu mam koszulę

Z lnu naszego, z naszej wioski!..

Hej!...